Nehvous

Minister kultury ponoć się osobiście pofatyguje na nowe przedstawienie w Starym (ja też na nie oczywiście idę, i to nawet w przyszłym tygodniu, bo Bielenia w tym gra). Ciekawam bardzo, co powie na to, że role kobiece grają w tym spektaklu mężczyźni i na odwrót.
Nawiasem mówiąc, muszę wam się do czegoś przyznać – tak, znowu. Czasami, jak mam dobry dzień, to lubię sobie trochę potrollować na Facebooku tych, którzy walczą z antypolskim teatrem i gołymi dupami na scenie. Nie jest to trudne, a bardzo rozrywkowe, ponieważ osobnicy ci mają dość osobliwy tok rozumowania. Dotychczas jeszcze żaden mi nie wyjaśnił skutecznie, na czym polega ta antypolskość. Za to jak się wejdzie na profil jednego z drugim, na ogół widoczny dla wszystkich, bo po co ograniczać widoczność wpisów, to same chamskie, seksistowskie memy i zdjęcia na wpół rozebranych kobiet. Ale to jest okej, nieprawdaż.
Ech.
Natknęłam się też na uroczą osobę, która stwierdziła, że pełne widownie w Starym o niczym nie świadczą, bo w Koloseum też były. WTF.

Tymczasem mam za sobą straszny dzień. Straszny.
Nie żeby coś złego się wydarzyło. To tylko ja się nakręciłam, że się wydarzy.
Widzicie, ja jestem strasznym nerwusem. W sensie takim, że niepotrzebnie przejmuję się drobiazgami i w mojej wyobraźni one urastają do gargantuicznych rozmiarów. Do tego oczywiście boję się publicznych wystąpień (tak, dziś znowu było wydarzenie, przed którym musiałam sobie powtarzać, że Kevin Spacey by się nie bał). Nie trzeba dużo, żeby mnie zestresować. A stres tudzież trema nie są dla mnie motywujące – niektórym dają kopa i bardzo tym niektórym zazdroszczę, ale ze mnie robią strzęp człowieka. Trzęsą mi się ręce, zimno mi i gorąco na przemian (stara, może ty już po prostu menopauzę masz, a nie żaden tam stres), kolana też mi się trzęsą – może ktoś zna to uczucie, to trochę, jakby z waszych stawów kolanowych znikła cała tkanka kostna i została tylko galareta; człowiek ma wrażenie, że za chwilkę się wywali jak długi, mimo że jest całkowicie trzeźwy i ostatni posiłek spożywał stosunkowo niedawno – język mi się plącze i w ogóle jest źle. Jest bardzo źle. Staram się jakoś nad tym panować, ale nie zawsze się udaje. Gdy się nie udaje, moi rozmówcy na ogół przechodzą w tryb traktowania mnie bardzo łagodnie, jakby się bali, że dostanę zawału, i to jest jeszcze gorsze, bo wtedy czuję się cholernie nieprofesjonalna.
Ten projekt, nad którym siedzę w pracy, trochę się opóźnia, właściwie jedna jego część – nie z mojej winy, po prostu problem wyszedł po drodze. Każdy, kto pracuje, wie, że nie zawsze wszystko wychodzi idealnie. Nie może. Problem, obiektywnie rzecz biorąc, jest nieduży. I oczywiście kto się obwinia, że na pewno, na dwieście procent to on zawalił, choć jest tylko tym, kto tego problema znalazł, a nie tym, kto go stworzył? Odpowiedzi na kartkach pocztowych.
Przed tym dzisiejszym zbiorowym spotkaniem byłam absolutnie pewna, że się nasłucham przy publiczności, jak to wszystko przeze mnie i jak bardzo źle zrobiłam, i jeszcze najpewniej w dodatku będą mi zadawać pytania, na które nie będę znała odpowiedzi. O Boże Boże.
Zgadnijcie zatem, ile czasu poświęcono tej mojej działce.
Podpowiem. Otóż zero minut:zero sekund.

Jest jeden plus tego wszystkiego. Kalorie się spalają aż miło.

A poza tym wszystkim moja banda zorganizowała mi Sylwestra.
U mnie w domu.
„Bo ty mieszkasz tak akurat w środku, to wszystkim będzie najbliżej”.

9 thoughts on “Nehvous

  1. Don’t kill a messanger😉
    Nigdy nie wychodzi idealnie, zawsze jest jakiś fuck up. Na moim aktualnym projekcie zrobiliśmy replanowanie do replanowania i znowu jesteśmy w dupe😉

    • SNAFU niezmiennie aktualne🙂
      A dziś rano przyszłam do pracy i z wielkim zdziwieniem odkryłam, że to, wobec czego miałam podejrzenia, że zawaliłam, zostało zaakceptowane przez szefa bez mrugnięcia okiem.

  2. W mojej pracy naprawdę rzadko idzie coś wg planu, przy dużych projektach byłby to po prostu cud, w dodatku klient zwraca się bezpośrednio do mnie, dostaję po głowie ja, nawet jeśli nic nie zawiniłam. Wciąż zadręczam się, czasem mam wrażenie, że wylewu dostanę, więc rozumiem☺

    Hm, jakoś zawsze mam wrażenie, że trochę kokietujesz. Nie „czuję” Cię jako osoby, która może sobię nie poradzić😉

    • Tylko że ja naprawdę zajebiście potężne strachy potrafię sobie w głowie zbudować. Mam skłonność do wyolbrzymiania. I słabo w siebie wierzę. Tu nie chodzi o to, czy sobie poradzę, czy nie, bo moje poczucie obowiązku i śląski Ordnung muss sein zawsze jakoś tam wyprowadzą mnie na prostą. Tylko jest jeszcze to, co się czuje w żołądku. Czasami jest mi niedobrze z nerwów. Tak, poradzę sobie jakoś, ale cała sina i zielona🙂 i strasznie chciałabym się tego pozbyć.

  3. Mam to samo… i o ile jestem w stanie się spiąć i sprawić wrażenie, że nie denerwuję się AŻ TAK, zawodzi mnie organizm na poziomie fizjologii – sensacje żołądkowe, drżenie mięśni.
    Co ciekawe, nie zdarza się to tylko w sferze zawodowej.
    Ostatnio musiałam iść do ortopedy, a ponieważ zapisałam się na wizytę 3 dni wcześniej, w tym czasie rodzina, znajomi i Doctor Google już nakręcili mnie, że to „ojej, na pewno coś okropnego”. W związku z tym podczas badania kolan wypowiadałam się wprawdzie składnie i swobodnie (siłą woli), problemu z „zarządzaniem śliną” też nie było – za to tak trzęsły mi się nogi, że prawie uniemożliwiło to sensowne zbadanie felernych kolan. W żaden sposób nie mogłam tego opanować. Zdanie „ale ja bardzo proszę luźno mięśnie, luźno” padło podczas wizyty z 50 razy.
    Dodam, że z kolanami nic poważnego się nie dzieje.

  4. Ja też tak mam, że często wyolbrzymiam różne rzeczy i niepotrzebnie się stresuję – zwłaszcza, gdy pracuję nad czymś większym. Taki odruch, który staram się zwalczyć, ale róznie to w praktyce wychodzi…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s