What fools these mortals be

Już przestałam ubolewać nad losem biednego Charliego z Endeavour (tak, wiem, na liście obsadzonych nie ma nikogo, kto grałby osobę o takim imieniu, ale jak pisałam, to wszystko iluzja), ale chyba zaraz będę potrzebowała nowej dawki przyjemności w moim życiu. Gdyż los dostarczył mi wrażeń umiarkowanie słodkich.

Po pierwsze, wczoraj zapomniałam portmonetki. Nie tyle właściwie zapomniałam, co nie przełożyłam wszystkiego z jednej torebki do drugiej – dziewczyny wiedzą, jak to jest. Z trwogą dokonałam przeszukania siebie samej i znalazłam dwa złote czterdzieści. Za mało nawet na dwudziestominutowy bilet w Kraku. Cudownie. Było za późno, żeby wrócić do domu (mam taką osobliwą fobię związaną ze spóźnianiem się, nie znoszę, nienawidzę), więc cóż, przez cały wczorajszy dzień z duszą na ramieniu podróżowałam na gapę. Sorry, ZIKiT. Przyznaję, przejechałam się na wasz koszt, wyrażam skruchę.

Po drugie, przeczytałam sobie koncepcję tej nowej ustawy o mediach publicznych i powiem wam szczerze, że się wkurwiłam. Innego słowa nie znajduję.
Ja co prawda nie oglądam telewizji (acz słucham Trójki na ogół rano, lub też Radia Kraków), niemniej skończyłam w końcu to dziennikarstwo. Poza tym moje życie prywatne miałoby tu coś do powiedzenia, nieprawdaż – choć wolę nie pytać go o zdanie, bo jestem głęboko przekonana, że w odpowiedzi usłyszałabym taki rzut mięsa, że aż by mnie uszy zabolały. W każdym razie womitować mi się chce, gdy czytam farmazony w stylu: „kultywowanie tradycji narodowych oraz wartości patriotycznych i humanistycznych”. Czy możemy w końcu przestać o tych wartościach mówić, proszę. Jestem od wielu lat dorosła i dawno temu sama sobie je wybrałam, podobnie jak wielu mieszkańców tego kraju, więc nie trzeba nam ich wtłaczać do głowy. Nie oczekuję również od mediów, by „respektowały chrześcijański system wartości”, bo nie tylko chrześcijanie w Polsce żyją – raczej by respektowały elementarne zasady etyki, takiego wzajemnego, ludzkiego szacunku dla siebie nawzajem i pospolitej uczciwości.
Jeśli założę sobie, dajmy na to, prywatne radio czy inne tam pisemko, nie żeby było mnie na to stać, ale załóżmy, to mogę sobie w nim publikować niemal dowolne treści i lansować opinię, że światem rządzi Cthulhu, poświęcać 80% zawartości każdego wydania Ryanowi Goslingowi czy cokolwiek innego. Moje prawo. Jeżeli jednak biorę się za kierowanie czymś finansowanym w znacznej mierze przez obywateli kraju, to uczciwie byłoby wziąć pod uwagę fakt, że nie wszyscy z tych, co płacą na te moje media, wyznają jednakowy światopogląd. A odbiorcy głosują w prosty sposób – pilotem. Te ich codzienne głosowania mają znaczenie dla reklamodawców, bo po co im wyrzucać forsę w błoto?… No, ale będzie władza miała swoje upragnione prawdziwie polskie media. Sama se je będzie oglądać najpewniej.
I ta cała Rada Mediów Narodowych, pięcioro ludzi na sześć lat, a gdyby coś przewodniczący Rady źle zrobił, to i tak można mu naskoczyć, bo odwołanie z tej funkcji ma być możliwe li wtedy, gdy złoży rezygnację. Niezła posadka.
W mordę. Szkoda komentować.

Z innej wszak beczki, milszej memu sercu, Shakespeare’s Globe istotnie ogłosił nowy sezon, pod przewodnictwem nowej, dość kontrowersyjnej dyrektorki. W planach między innymi Sen nocy letniej, który dzieje się w lesie oczywiście, i ten las ma wychodzić na nabrzeże (bo Globe stoi kilkanaście metrów od Tamizy). I Makbet. Będzie dużo latania tam i nazad.

6 thoughts on “What fools these mortals be

  1. Odnośnie tej ustawy o mediach publicznych to i mnie się krew zagotowała. Wkurwia mnie niemiłosiernie uszczęślwianie wszytskich dookoła wartościami chrzescijanśkimi – a może ja nie mam na to ochoty?
    O patrz, ja też skończyłam dziennikarstwo:)

  2. ja dziś jechałam na koszt komunikacji, bo miałam 3 złote w bilonie. a nie było automatu w autobusie:/ u kierowcy tylko po piątce.
    zabierz mnie ze sobą do Globe!!

    • (na temat ustawy się nie wypowiem, bo wolałabym jednak zachować wizerunek osoby przynajmniej umiarkowanie kulturalnej).

    • Ja strasznie nie lubię jeździć na gapę, bo jako osoba akuratna mam poczucie winy i denerwuję się prawie tak, jak ten wujek z „Alei Słonecznej”, co przemycał z RFN do NRD batonik przyklejony do łydki😛 Natomiast raz, gdy przez korki skończyła mi się ważność 20-minutowego biletu i wtedy właśnie zjawiła się kontrola, facet po prostu mnie… ominął. Nie wiem czemu. Może z nerwów stałam się niewidzialna🙂
      Do Globe mogę zabrać, nie ma sprawy, ja już mam cały grafik przyszłych wizyt rozpisanych, oczywiście pod warunkiem, że mi przedłużą umowę w nowej pracy i będę mogła zaplanować urlopy🙂

  3. Jak o Rayanie to masz pierwszego czytelnika😉
    Chociaż nie wiem czy jako wróg narodu jeżdżacy cały rok na rowerze i jedzący dużo warzyw nie zostanę wkrótce deportowana z mojej ojczyzny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s