La curva más bonita de una mujer es su sonrisa

Najmocniej przepraszam, ale jeszcze pokontynuuję wątek z poprzedniego wpisu, bo nie wyczymie.
Co to tam było? Chrześcijańskie wartości?
Proszę, przegląd tweetów nowego prezesa TVP1.
Czy ktoś może mi wytłumaczyć, bo ja jestem prosta dziewczyna i może pewnych błyskotliwych niuansów nie kumam, jak to się do siebie nawzajem ma? Czyż nie jest to odrażająca hipokryzja i podwójna moralność? Powiadam wam, gdy czytam i słucham tekstów niektórych przedstawicieli naszych nowych niosących wiatr odnowy władz, to sobie myślę, że przy nich papież Aleksander VI powinien od razu zostać wyniesiony na ołtarze. Że też im nie wstyd. Publicznie, pod płaszczykiem kultywowania rzeczonych wartości i tradycji patriotycznych (partiotycznych mi się niechcący napisało, w sumie słusznie), demonstrować takie zakłamanie, no, jestem pod wrażeniem. Kiedyś ktoś o tym dobry film nakręci.
I ponownie nie mogę się nadziwić, jak to jest, że przeciętny szary obywatel, starając się o pracę, musi liczyć się z tym, że rekruter wbije jego nazwisko w wyszukiwarkę, sprawdzi, co nawypisywał na Facebooku (tak, to się robi i to całkiem często znacząco zmniejsza szanse kandydatów), zamówi u specjalistów przegląd jego ewentualnych zaległości finansowych, a wreszcie poprosi o dostarczenie zaświadczenia o niekaralności.
(Nota bene, gdy poszłam załatwić sobie to ostatnie, przy okienku mnie zatchnęło z nerwów, bo nie doczytałam, iż dotyczy to wyłącznie wyroków wydanych na podstawie kodeksu karnego, a nie spraw typu mandat zapłacony z tygodniowym opóźnieniem).
A tymczasem czołowe stanowiska w państwie można objąć bez żadnych takich cyrków. Nie trzeba być ani uczciwym, ani dobrze wychowanym, ani taktownym w wyrażaniu opinii publicznie. Bo media społecznościowe to jest jednak „publicznie” i choćby się skwapliwie kasowało żenujące wypowiedzi, zawsze znajdzie się ktoś, kto zdąży zrobić zrzut ekranu.
Żeby nie było – uważam, że przekleństwa są zdrowe. Sama stosuję i wiem, jaka to ulga, gdy się to mięsiste „rrr” wypowie. Lubię momenty, gdy wśród biurowej ciszy wtem rozlega się ciche westchnienie kogoś, kto dostał właśnie mail, który go nieco wytrącił z równowagi: „ja pierdolę”… Pokażcie mi osobę, która uderzywszy się w łokieć albo kopnąwszy nieobutą stopą w cokolwiek, wyszeptuje jakieś tam ojejki. Cenię nadzwyczaj funkcjonalność tych słów, to, że właściwie dowolną emocję czy zjawisko można nimi opisać. Znam ludzi, którzy potrafią przeklinać z niebywałym wdziękiem – piętrzą tę kuchenną łacinę, budują z niej zdania wielokrotnie złożone, ale na ogół ci sami ludzie potrafiliby powtórzyć to, co przed chwilą wybluzgali, piękną staromodną polszczyzną. A tu mamy tylko więcej kurwy w kurwie. W ustach prezesa środka przekazu, publicznie. Trochę słabe.

To sobie ponarzekałam.
W gruncie rzeczy chciałam dziś ponarzekać na siebie, bo mam do się pretensje, że przez ostatnie trzy miesiące wysoce zaniedbałam towarzystwo – nowa praca i częste weekendowe wyjazdy wywróciły mi życie do góry nogami, i wiem, że ten i ów ma do mnie pretensje. Sama nie lubię ciągle słyszeć „wtedy nie mogę, wtedy też nie mogę”. Wstyd mi trochę. A tym bardziej wstyd, że wiem, że nie będzie lepiej. Gdyż tę nową robotę wzięłam właśnie dlatego, że oferowała możliwość częstych podróży, a weekendowych ucieczek w góry i do Londinium (tyle Read Not Dead w tym roku! I znowu w tym pokoiku z brudnym dywanem! Aye!) tym bardziej nie odpuszczę. Za rok, można podejrzewać, moimi jedynymi znajomymi będą panowie w TPN i w kontroli bagażowej na Balicach. Ale tego przecież chciałam. Gonienie za marzeniem jest czasem skazaniem się na to marzenie, biletem w jedną stronę.
Pamiętam, gdy jako nastolatka czytałam Śniadanie u Tiffany’ego. Wszyscy wiemy, co miała na wizytówce napisane bohaterka, prawda? Panna Holiday Golightly, w podróży. Nawiasem mówiąc (i jako wielka fanka Capote’a), niezmiennie uważam, że to najlepsze nazwisko w literaturze, doskonale określające postać. Holly Golightly. Tak czy inaczej, małoletnia wówczas autorka pomyślała, że to byłoby fajne, żyć w taki sposób, by też móc tak się podpisywać i wreszcie tego doczekała, tylko pewnym kosztem.
Bardzo jestem niezadowolona z dorosłości, bo przychodzi w niej taki moment, gdy zdajecie sobie sprawę, że to nie jest uroczy karnawał i każdy wybór oznacza utratę czegoś innego. Ale trudno.

Żeby nie było tak refleksyjnie i publicystycznie: na dobranoc macie ładną muzyczkę, piękną i łagodną, taką, że tylko się przytulić ufnie do poduszki i uśmiechnąć do snów. Po tak czarownej kołysance sny oduśmiechną się z pewnością.

3 thoughts on “La curva más bonita de una mujer es su sonrisa

  1. i ja kurwię na czym świat stoi!
    bo kto nigdy nie uderzyl małym palcem w komodę, niech pierwszy rzuci klockiem LEGO
    ale ja, jak już wiele razy powtarzałam, nie pełnię funkcji publicznej
    moje wypowiedzi nie są cytowane
    moje wystąpienia nie są transmitowane na cały kraj
    a moje poglądy i zachowanie nie ma wpływu na nic i na nikogo, opórcz wąskiego grona znajomych i rodziny
    nigdzie dalej
    bywało, że zerknęłam na obrady naszego sejmu
    nie żeby mnie to jakoś szczególnie pasjonowało,
    ot, raz będąc u znajomych zerknęłam, bo akurat telewizor był włączony
    zbrzydziło mnie to, co reprezentują sobą ludzie, którzy rzekomo rządzą Polską
    gdybym choć raz, choć w części, zachowała się tak, jak wybrany losowo polityk podczas wybranego losowo posiedzenia, wyleciałabym z roboty w trybie natychmiastowym
    ale jeszcze gorsze, niż zachowanie polityków, byly reakcje znajomych
    kiedy w sejmie banda niewychowanych debili przekrzykiwała się wzajemnie, zrywała się z foteli, rzucała obelgali, biła sobie brawo, wybuchała śmiechem i uprawiała inne zabawy rodem z piaskownicy, moi znajmi się śmiali!
    i to mnie dopiero rozłożyło na łopatki
    nikt z nich nie widział w tym nic oburzającego; w tym zachowaniu niegodnym nawet małpom w zoo, tym robieniu z siebie durnia przed kamerami – nie tylko polskimi przecież, pokazywaniu własnej głupoty i buractwa
    mnie jedną to odrzucało
    przed przyjęciem mnie to pracy, mój przyszły szef przemaglował mnie prawie jakbym do roboty w FBI startowała
    karalność, niekaralność, kim jestem ja i moja rodzina do siedmiu pokoleń wstecz, psycholog i inne zabawy
    i kiedy zdałam i okazało się, że okej, mogę pełnić rolę jakiegoś tam małego trybiku w maszynie, która nawet nie jest najważniejszym elementem większej konstrukcji, to po kilku latach dostałam w twarz informacją, że oto jedną z wielu prawych rąk mojego państwa zostaje człowiek, którego prokuratura oskarża o składanie fałszywych zeznań; a jego kolegą z partii jest facet, któremu przedstawiono zarzuty za oszustwa podatkowe
    … i inne
    przeraża mnie moja bezsilność, przeraża mnie to, że idąc do urny nie zastanawiam się która partia zrobi najwięcej dobra dla Polski, tylko która partia najmniej ją rozwali
    temat rzeka i widzę, że mnie lekko poniosło😉
    a ludzie się dziwią, że ja nie jestem patriotką i złamanego paznokcia bym za Polskę nie oddała
    Polska, o jakiej mówili dziadkowie, już dawno nie istnieje
    oddawać cokolwiek za Polskę, to oddawać za tych właśnie idiotów z sejmowej cyrkowej sali
    którzy za cel mają zaistnieć przed kamerą, napchać kasą kieszenie i zwiać
    bo niedajbuk jakiś konflikt, niedajbuk jakaś wojna – to właśnie przez nich wywołana
    przez te pawiany z mównicy sejmowej, te bezmózgi, które kłapią dziobami, choć tak naprawdę same nie wiedzą, co z tych dziobów wypuszczają

    i, nie daj boże!, jakaś tragedia, to oni pierwsi spierdolą z tego kraju
    tak jak ten kraj właśnie teraz pierdolą

    • Cieszę się (głupie słowo w tym kontekście), że nie tylko mnie załamuje to, iż ja, mały wyrobnik, musiałam dać się prześwietlić – i nawet nie uważam tego za szczególnie niewłaściwe – a u steru państwa może zasiąść w sumie ktokolwiek.
      Co do patriotyzmu – ja chyba jednak trochę go mam. Ale tu bardziej chodzi o Tatry, o mgły w Beskidzie Wyspowym, o morze, o sarny i zające na łąkach, na które czasem wyprowadzam psy rodziców, o widok krakowskiego Rynku wieczorem. Takie rzeczy. Lubię ten kraj, bo uważam, że jest piękny. Poza tym historia mojej rodziny jest dość niesamowita, w końcu jestem niby szlachcianka i wnuczka dziewczyny, która działała w partyzantce😉 Ale na tym ostatnio mój patriotyzm się kończy – na moich bliskich i na widokach.

  2. Czytam codziennie NOWINKI z mej ojczyzny i już sama nie wiem, co powiedzieć. Nie sądziłam, że kiedykolwiek tak poczuję, ale cieszę się w tej chwili, że dziecina moja nie będzie dorastać w tym kraju (za to w kraju faszystów, hyhy, böööses Land). Jest mi jakoś strasznie przykro.

    Dorosłość-świetnie napisane.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s