Little known fact

Słuchajcie, ludzie, bo jest taka sprawa.
Otóż potrzebne są konsultacje społeczne.
Niżej podpisana lada dzień weźmie udział w warsztatach. Dziś dostała mail z informacjami, jak się do nich przygotować, co przeczytać uprzednio i tak dalej, a podsumowując tę długą listę, organizatorzy proszą o przysłanie „little known fact” o sobie. Żeby można było lepiej się poznać nawzajem.
Na niżej podpisaną padł blady strach.
Zacznijmy od tego, że NIENAWIDZĘ tego momentu na szkoleniach, gdy trzeba powiedzieć coś o sobie, na przykład wymienić trzy cechy, których nazwy zaczynają się od pierwszej litery waszego imienia (tu mam dodatkowy problem, bo to zależy, czy wybiorę wersję oficjalną, czy zdrobnioną) czy co tam teraz trenerzy wymyślają. Zawsze mam nadzieję, że zostanę pominięta. Zazdroszczę ludziom, którzy na żywca rzucają zabawne anegdotki ze swoich biografii, ja tak nie potrafię.
Owszem, mało znanych faktów o mnie jest więcej niż faktów dobrze znanych, ale ja raczej doceniam ten stan rzeczy. Są sprawy, o których nie mają pojęcia moi wieloletni znajomi. Oczywiście na blogasku o tym i owym można anonimowo (poniekąd…) napomknąć, niemniej niekoniecznie chciałoby się, by wiedział o tym ktoś, kto na przykład z wami pracuje. Nie wspominając o rodzinie.
Nie umiem grać na oboju ani powozić zaprzęgiem, więc nie bardzo mam czym zabłysnąć przed zgromadzonymi. Z drugiej strony niekoniecznie chciałabym obcych ludzi zawiadamiać na dzień dobry, że boję się żab, wyrzuciłam sobie klucz do drzwi wejściowych do śmieci albo że kiedyś biegałam nago po klatce schodowej (okej, z przodu przysłonięta ręcznikiem i naprawdę mogę to wyjaśnić) – bo nie chciałabym spędzić wszystkich przerw podczas tych warsztatów, stojąc samotnie pod ścianą i przyglądając się, jak normalniejsi się socjalizują. Toteż pytanie, czy też prośba raczej. Potrzebuję inspiracji. Gdybyście mieli wybrać jeden fakt z życia autorki – przynajmniej jeden z tych, które przewinęły się przez blogasek lub o którym dowiedzieliście się, poznawszy mnie we własnej osobie – taki, że można bez większej krępacji przyznać się doń innym, to na co byście postawili? Nie zakładam, rzecz jasna, że znacie na pamięć moje archiwum, zresztą mocno bym się zaniepokoiła w takiej sytuacji. Ale gdybyście z faktów, które jakoś tam ze mną się kojarzą, mieli wybrać jeden, żeby w żołnierskich słowach przedstawić mnie nieznajomym?…

To wszystko z mojej strony na dziś, teraz idę słuchać najpiękniejszego głosu na tym łez padole i jego niesłychanie wygadanego taty, który udowadnia, że można mówić o Szekspirze, przywołując Homera Simpsona. Właściwie to powinnam sprzątać, bo jutro przyjeżdża madre, a madre każdy pyłek za szafą dostrzeże, ale są ważniejsze sprawy od pyłków. Jutro idziemy do teatru (dziwne, nie?), pojutrze fryzjer, popojutrze o tej porze będę już gdzieś nad Niemcami, jak sądzę. Nie nudzimy się.

20 thoughts on “Little known fact

  1. uwielbiam Twoją pasje podróżowania, czytania, teatru… Powalil mnie kiedys Twoj wyjazd do Japonii. Jednym słowem Odważna, a dwoma: Pasjonująco odważna🙂 Czerpiąca z życia tyle ile sie da, wyciskająca z każdej minuty to co najbardziej ważne i interesujące. Twoja chęć poznawania świata i sztuki jest niezwykła. To tak na tą chwile.. co moge powiedziec🙂 Milego weekendu

  2. no jak to co, no jak? teatr? Twoja fascynacja nim? podróże? latanie? nie znam Cię osobiście, a wymieniłabym masę ciekawych rzeczy na Twój temat🙂

  3. Z tych neutralnych historii to ja też jednak najbardziej kojarzę latanie, spędzenie urlopu w hangarze, Żar i marzenia o pilotażu- także w powiązaniu z historią rodzinną (dziarska babcia)🙂

    • Ranysiu, tak! Babcia Karolina i hangar, to dobry kierunek chyba… Dowód na istnienie genów ☺ W ogóle wszystkie moje babcie – wszystkie, bo miałam trzy, jedną przyszywaną – były megadziarskie ☺

  4. Po prostu powiedz im, ile średnio razy rocznie kursujesz na trasie Brytfanna-Kraków, ile czasu w tej pierwszej spędzasz i z jakiego powodu. Nie ogólnikowe „lubię teatr” i „lubię Londyn”, a dość dokładne dane😀

  5. Ja bym powiedziała o tym, że często bywasz w Londonie „czytaniach sztuk” – bo to bardzo nietypowe, fajne i intrygujące. I z całą pewnością nie będzie drugiej osoby, która powie o sobie coś takiego🙂

  6. Zaskakuje mnie ciągle jak nam się fakty nakładają. Moja przyjeżdża w niedzielę i też idziemy do teatru. Na szczęście moja na pyłki aż tak nie zważa😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s