Little, shy, unimportant heroine

Za miesiąc niżej podpisana niestety się postarzeje. Wczoraj nawet ustąpiono jej miejsca w tramwaju, co ją bardzo zasmuciło – acz oczywiście dobrze wiedzieć, że są uprzejmi mężczyźni w narodzie – i obawia się, że niebawem historia jej wyszukiwań w Google będzie składała się głównie z wpisów typu „botoks kraków zabiegi”. Tak czy inaczej, na razie zaplanowała sobie obchody tej ponurej daty – w mieście za kanałem La Manche, jakże oryginalnie… – toteż na chirurgię estetyczną raczej nie będzie jej stać.

Tydzień intensywny towarzysko, jak dawno nie. We wtorek koktajle na mieście (och, uroki ciepłych krakowskich wieczorów – takie tłumy wyległy, że czekałam kwadrans na taksówkę), środa u przyjaciół po sąsiedzku. Ku mojemu ogromnemu zdumieniu ich syn gdzieś w międzyczasie skończył dwa lata, a przecież dopiero wybierali dla niego imię. Śliczny jest – i bez dwóch zdań mamy ze sobą coś wspólnego, bo jest bardzo nieśmiały. Jest w tym oczywiście przeuroczy i słodki, bo nieśmiałość często taka jest dla postronnych – choć czasami bywa postrzegana jako zwykła wyniosłość, by nie rzec bucowatość. Dla dotkniętych tą przypadłością bywa wielką udręką.
Trochę mu nawet zazdroszczę, bo on jeszcze może wdzięcznie zasłonić buzię pulchnymi rączkami i udawać, że go nie ma. Ja już raczej nie.
Jeśli o tym mowa, dziś rano – o ÓSMEJ rano – odbyło się spotkanie, które miałam prowadzić i od wtorku żyłam z żołądkiem w gardle. Wiadomo przecież, jak uwielbiam publiczne występy, no pasjami po prostu. Ja mam problem z tym, żeby do kogoś zadzwonić (szkoda, bo do tej Szwecji zatelefonować to bym chciała nawet), a co tu dopiero jakieś zgromadzenia. To irracjonalne i bardzo trudne do zwalczenia. Galareta zamiast kolan, zesztywniały język, zimne poty, pustka w głowie, mimo że uprzednio wyryło się na pamięć to, co chciało się powiedzieć, przeczytało wszystkie dokumenty i zrobiło osiemdziesiąt stron notatek. Gdy już zacznę, to potem jakoś się kręci – zwłaszcza że ludzie na ogół są życzliwi i gdy widzą, że kogoś zżera trema, starają się mu pomóc. Przynajmniej uśmiechając się do niego. Zagadując o niezwiązane banały – jaka pogoda, jak minął weekend, takie tam. To są drobiazgi, ale bardzo ważne, bo każdy, kto ma skłonność do spazmów i waporów, wie, że taki drobny sygnał „spokojnie, to nie cumowanie do stacji kosmicznej, a ja jestem po twojej stronie” potrafi zdziałać cuda i natychmiast zrelaksować nerwusa. Z drugiej strony trafiają się indywidua w rodzaju mojego niegdysiejszego szefa, obdarzonego raczej skromną inteligencją emocjonalną, który potrafił otworzyć spotkanie zapowiedzią, że nie będzie ono miłe, albo przesiedzieć całe z nachmurzoną twarzą, nie odzywając się ani słowem, albo dla odmiany nieustannie przerywać mówiącemu. Tym sposobem uczestnicy skłonni do stresu denerwowali się jeszcze bardziej i chodzili na te spotkania jak na szafot, modląc się w duchu o skręcenie nogi po drodze.

Autorka tak się przeraziła wizją bycia wodzirejem, że nie sprawdziła jednej rzeczy.
Mianowicie listy uczestników tegoż spotkania.
Na liście znajdowały się cztery, powtarzam, cztery nazwiska, w tym jej.

Istotnie.
Liczba warta histeryzowania.
I tak nerwy były, ale przeżyłam.

Co do tych życzliwych ludzi jednakowoż.
Przeczytałam dziś coś, co mnie zmroziło. Ważne – przeczytajcie ten artykuł do końca. Obie strony. To bezczelne zagranie redakcji, ale trafne. I powiem wam, że trochę mnie zatrważa myśl, że najpewniej codziennie jeżdżę z tak myślącymi ludźmi do pracy, codziennie stoję za nimi w kolejce do kasy w moim osiedlowym sklepie. Wolałabym myśleć, że tak nie jest, ale to niestety bardzo mało prawdopodobne.

3 thoughts on “Little, shy, unimportant heroine

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s