In this distracted globe

Jak lubię powtarzać, życie dąży do równowagi.
Wchodzę dziś rano do biura i ledwo zdążam usiąść, a tu kierownictwo zwraca się do mnie z nader kuszącym poleceniem służbowym. Jeśli cała sprawa dojdzie do skutku, będę ogromnie zadowolona, a na blogasku pojawi się dużo jak zwykle osobliwie skadrowanych zdjęć. Nauczona jednak doświadczeniem, jeszcze się nie cieszę. Gdy już wszystko będzie na 150% potwierdzone, będę kwikać, na razie biorę tę interesującą perspektywę na chłodno – co nie jest dla mnie łatwe, bo mam wrodzoną skłonność do popadania w ekstazę, skakania po mieszkaniu, napadów chichotu, bezsenności i dreszczy w dole kręgosłupa z podekscytowania. To z jednej strony przyjemne, jakby człowiek się zakochiwał, ale z drugiej dość męczące, a poza tym gdy radość okazuje się przedwczesna, odczuwam przepotężne rozczarowanie.

Druga dobra wiadomość – z waszego punktu widzenia to niekoniecznie, ale z mojego bardzo – jest taka, że film kręcą. Który będę chciała, nawet w pewnym sensie musiała obejrzeć, jeśli wiecie, co mam na myśli (jeśli nie wiecie, wystarczy zjechać na dół strony i kliknąć jeden z większych tagów, ale nie polecam). Zdążyłam już poczynić wstępny research i dowiedziałam się, że to na podstawie książki, której nie czytałam i raczej bym po nią nie sięgnęła, albowiem proszę bardzo, krótki opis:
The novel is about a young man who is sent to an Antarctic island, where he discovers amphibious humanoids, one of which has been captured and used as a sex slave by another man on the island.
Serio?…
Chłopak, chociaż raz. Chociaż jeden raz wziąłbyś się za coś normalnego, czego nie będę musiała znowu oglądać przez palce.
Nie napisali, czy wszyscy dożywają zakończenia, ale zakładam, że nie.
Żeby mi nie było zbyt cudownie, jutro i pojutrze czeka mnie praca w godzinach raczej obraźliwych. I po co komu ta okrągła Ziemia i te strefy czasowe.

Z nieco innej beczki.
Strasznie ubolewam, że nie mogę teleportować się do Londinium w nadchodzący weekend, bo wszystkie te szekspirowskie imprezy to trochę za dużo dobra naraz. Tak się nie godzi. Globe organizuje wyjątkowy spacer południowym brzegiem Tamizy, Royal Shakespeare Company urządza własną fetę z fajerwerkami pod koniec, w British Library będzie się produkował najpiękniejszy głos świata (Shakespeare Karaoke!), a ja muszę siedzieć w domu. Szczęśliwie mamy internet, a z wielu wydarzeń będą transmisje na żywo, ale znowu – mam tylko jeden komputer. I jak tu wybrać, kurza stopa. W każdym razie mam nadzieję, że w sobotę będzie padało i będę miała dobre usprawiedliwienie dla spędzenia dnia na kanapie, z laptopem na podołku.
A tymczasem u nas ludzie obrażają się na Teatr Wielki, że postanowił stworzyć galerię widzów, prosząc ich o otagowanie zrobionych w przybytku selfies (otagowanie swoich selfies… toś zajechała polszczyzną, koleżanko). Bo to nie przystoi. Bo świątynia sztuki.
W tych świątyniach sztuki 400 lat temu wśród publiczności przechadzały się prostytutki, nawiasem mówiąc.
Poważnie, mam galopujące uczulenie na tego typu retorykę. Co więcej, odnoszę wrażenie, że w wielu przypadkach stoi za nią pospolity snobizm. Nie we wszystkich, bo sama znam ludzi, dla których te wszystkie smartfony i selfie i fejsbuki, cała ta mobilna kultura to nieszczególnie przydatny kaprys – i dobrze. Pan i władca na ten przykład zachowuje bezpieczny dystans, ja wprost przeciwnie.
Jeśli ktoś używa smartfona w trakcie przedstawienia, to rzeczywiście zasługuje na wylot z widowni, bo to ogromnie rozprasza. Wszystkich. Ale jeśli zrobi sobie zdjęcie w korytarzu? W teatralnym barze? Komu to przeszkadza? Mnie tam się podoba, że teatr wchodzi w dialog z widzami i sięga po najrozmaitsze sposoby, żeby się do nich zbliżyć. Czasy się zmieniają i zmienia się publiczność. To, że korzysta się z nowych technologii w moich oczach jest kolosalnym plusem. Teatr to nie muzeum; to zjawisko, które do życia potrzebuje interakcji pomiędzy jedną a drugą stroną kurtyny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s