And the rosebuds know to bloom in early May

Trzy niedziele z rzędu to odrobinę za dużo. Jestem nieco zmęczona leżakowaniem. Książek w tym czasie przerobiłam trzy i pół, i muszę przyznać, że naprawdę mnie ten osławiony Shantaram wciągnął, acz moim zdaniem jest to książka mocno nierówna i chwilami autor brnie w potworną wręcz coelhozę. Całkowicie zbędne są te ckliwe rozważania o sensie miłości i rzekach życia. Ale póki trzyma się li opisywania przygód, chciałoby się z nim pójść na whisky.
Na drugą nóżkę bolesny Hugo-Bader.

Miesiąc maj niniejszym się zaczął – i chyba matury zaraz. Przypomniałam sobie własną z tej okazji. Również dlatego, że przebywając u rodziców przez ostatnie dni, zobaczyłam na półce zdjęcie moje i mojej licealnej paczki tuż po tym, jak dowiedzieliśmy się, że zdaliśmy maturę. Roześmiane, obejmujące się małolaty z otwartą butelką szampana. Niedługo później pojechaliśmy na jeziora… Szaleliśmy, piliśmy, tańczyliśmy, kochaliśmy się, jeździliśmy rano – imprezując uprzednio do świtu – samochodem do wioskowego sklepu po coś na śniadanie. Wariactwo. Że też nikomu z nas nic złego się nie stało podczas tego weekendu. Opatrzność musiała mieć na nas oko.
Nie dowierzam, że minęło tyle lat, odkąd maturę zdawałam. Wtedy jeszcze trzeba było pisać wypracowania, nie zaznaczać krzyżykami stosowne odpowiedzi.
Egzamin z polskiego przypadał w moje urodziny. Był raczej prosty („omów te utwory literackie, wobec których nie pozostałeś obojętny” – rozpisałam się o Mistrzu i Małgorzacie). Jako kujon, z części ustnej zostałam zwolniona. Tak czy inaczej, byłam tak spięta, że gdy wyszłam do toalety, wróciłam do innej sali. Dopiero zaskoczone spojrzenia uświadomiły mi, że coś chyba nie tak. Z angielskim było podobnie. Zdawałam też na maturze – ustnie – historię. Kułam zapamiętale przez cały rok; historię zawsze lubiłam, więc to był oczywisty wybór, ale i tak w tym temacie czułam się najsłabiej. Jest w końcu dość, hm, obszerny.
Wylosowałam dość przyjemne zagadnienie, o Kazimierzu Wielkim, i nawet dość się rozgadałam w odpowiedzi. Gdy wtem moja nauczycielka historii, kobieta o ogromnej wiedzy, z figlarnym błyskiem w oku pyta:
– A jak się nazywała kochanka Kazimierza Wielkiego?
Zdrętwiałam.
– Yyych – odpowiedziałam.
Esterka.
Esterka jej było na imię. Do końca życia zapamiętam.
Mimo hańbiącej niewiedzy odnośnie Esterki, maturę zdałam i mogłam składać papiery na uniwersytety.
Mając 19 lat, myślałam, że wiem, co chcę robić. Nawet dostałam się na wymarzone studia. Ukończyłam je. Swoją drogą, gdy na kilka tygodni przed spodziewaną przeprowadzką do Krakowa pojechałam oglądać stancje, musiałam usiąść na schodach, bo z nerwów zrobiło mi się słabo. Taki to był wielki przełom dla mnie.
A nie wiedziałam nic, nichts, nada, niente. Jeśli ktoś wam, droga młodzieży, wmawia, że musicie mieć plan na siebie przed złożeniem pracy dyplomowej – otóż nie. Gdyby mi ktoś wtedy powiedział, że będę robić to, co dziś robię i będzie mnie to ogromnie uszczęśliwiało, wyśmiałabym go.

Tyle wspomnień. Wystarczy na dziś.

Nie byłabym sobą, gdybym was nie zostawiła z pewnym cudownym mężczyzną.

5 thoughts on “And the rosebuds know to bloom in early May

  1. Rozmarzyłam się wspominając maturę, z polskiego pisałam o totalitaryzmie, z historii o Jagiellonach, ustny zdawałam tylko z rosyjskiego ( też lekki kujon byłam). A ileż to lat temu było! Wow! A historię Esterki, czy Hesterki znam, bo wyszło, że zostałam historykiem. Fajnie bardzo się ciebie czyta. Pozdrawiam

  2. hm, znowu ja, ale co poradzę, że ostatnio piszesz o mnie?
    Wszystko się zgadza : matura z historii, uniwerek i robota z całkiem innej bajki niż wykształcenie.
    I nawet co do Shantaramu się zgadzamy…

  3. Kochanka Kazka W. ? Bardzo nieprecyzyjne pytanie, można wręcz zapytać ale która ? Esterka najbardziej znana (nawet mamy do dzisiaj Dom Esterki) ale KW ma na koncie cztery żony, podwójną bigamię, gwałt, kilku nieślubnych synów (na legalu mu się to nie udało) a do tego „rachubę kochanek dawno stracił „(Jasienica), chociaż podobno historycy nie znajdują źródeł na istnienie żadnej z nich.
    A ja mam mature na głowie teraz😉

    • Powodzenia zatem!
      I ja się pytam, czemu o takich Tudorach czy innych tam europejskich dynastiach można pisać bestsellery w stylu „Królów przeklętych” Druona i kręcić seriale ociekające krwią i seksem, a o naszych nie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s