Octopussy

Wbrew obiegowej opinii żyję i mam się… sama nie wiem, jak się mam. Chyba dobrze. Jak wiadomo, los mnie rzucił w świat i obecnie mój tymczasowy dom znajduje się w miejscu, o którym bez dwóch zdań można powiedzieć, że jest cudaczne, ale o tym napiszemy osobno.
image

Dziś o czymś innym.

Przedwczoraj miałam imieniny. Nie obchodzę ich, ale w ich okolicach lubią dziać się rzeczy, nazwijmy to, interesujące. Dwa lata temu na przykład dokładnie tego dnia poleciałam do Londynu na kolejne czytanie sztuki. Nie pamiętam, co mnie do tego skłoniło… Ach, tak. Włosy. Bawiłam się wyśmienicie, bo jak można byłoby inaczej. Och, mało człowiek wtedy wiedział… Tamtego dnia wykazałam się jeszcze resztkami instynktu samozachowawczego i godności, i po skończonej imprezie uciekłam, ale to był ostatni taki przypadek.

Tego samego dnia w tym roku zjechałam windą do lobby, zgodnie z instrukcją, by po chwili zobaczyć kroczącego w moim kierunku dżentelmena z poszetką w kieszeni marynarki, tego samego, z którym przez ostatnie dni harowaliśmy do późna, oglądając ten osobliwy kawałek świata głównie przez szybę. Dżentelmen zapachniał, zatrzepotał długimi  rzęsami rasowego bruneta, oczarował panie w recepcji głębokim wokalem, po czym poszliśmy na wytęsknione piwo. Do piwa zjedliśmy ośmiornicę z jednego talerza, kłócąc się o ostatni kęs („ty weź „, „nie, ty”, „nalegam”, „ależ proszę”), aż wreszcie uslużny kelner interweniował I sprawiedliwie podzielił resztki żyjątka pomiędzy nas dwoje, inaczej zapewne nigdy nie zdołałby przynieść dań głównych.
Zgubiliśmy się w drodze powrotnej. Daleko wcale nie było, kilkaset metrów, ale w tutejszych labiryntach, mnogości wejść, wyjść, poziomów, kładek nietrudno stracić orientację. Plątaliśmy się zatem nieco ogłupiali, a wokół nas lśniły wieże miasta, które wygląda jak wizja pijanego reżysera sci-fi.
– Wydaje mi się, że nie mijaliśmy tej galerii sztuki. Zapamiętałabym tę krowę.
– Masz rację. Spróbujmy tamtędy.

Tak sobie, wiecie, siedziałam w tej knajpie i to wszystko wydawało mi się nieprawdopodobne. Jak to się stało? Kiedy? Co ja zrobiłam, że się tu znalazłam? Toż to prawie scenariusz filmu o 007 – upalny wieczór, za oknami migocze Burj Khalifa, a w dodatku towarzystwa przy kolacji dotrzymuje mi elegancki Brytyjczyk. No przecież to nie może być naprawdę.
Nieco tylko niepokoi mnie fakt, że to towarzystwo sprawia mi coraz większą przyjemność.
I nie pomaga mi wcale.
Siedzę wczoraj w biurze, wytrwale ignorując unoszący się w powietrzu zapach wody kolońskiej , gdy wtem pomiędzy moim nosem a monitorem pojawia się papierowa torebka, wraz z przyjemnym dźwiękiem układającym się w słowa:
– Would you like a gingerbread cookie? They’re quite nice…

22 thoughts on “Octopussy

    • O, w tym tygodniu nie jest źle – w ubiegłym była masakra… Teraz na przykład temperatura spadła poniżej 30 stopni (fakt, za 2 minuty wybije północ).
      Da się przyzwyczaić, zresztą tu nikt nie łazi za bardzo po ulicach, a w pomieszczeniach klima jest tak podkręcona, że czasem człowiek marznie i kaszle, i już woli ten lepki ukrop na zewnątrz.

  1. Wiesz co? Jest to super zabawne. Bo jak pisałaś, że prawdopodobnie polecisz gdzieś gdzie jest 40 stopni to zaczęłam się zastanawiać czy to ne DXB. No i proszę. No i też tam byłam w maju. Ale ja zapierałam się rekami i nogami, że nie chcę. Kilka lat temu spędziłam tam około roku i przekonałam się, że to bańka mydlana. Sztuczne miasto na pustyni. Choć nie powiem. Jak się ma $$$$ to żyje się znośnie.
    A ramadan to się już zaczął?

    • Zaczyna się zaraz.
      Akurat dziś rozmawiałam z kolegą, że na rok czy dwa z pocalowaniem ręki byśmy się przenieśli. Ale fakt, to jest bańka. Tyle że bardzo atrakcyjna. Taka złota klatka. Oczywiście dla nie dla tych na dole drabiny, wykonujących prace niezbędne, a niechciane przez lokalsów.

      • Mam znajomych co się przenieśli i tak już siedzą piąty rok. I coś zaczynają przebąkiwać o powrocie. Ale, dla każdego coś dobrego. Dla mnie chyba jedynym plusem byłaby bliskość Azji (co i tak nie równoważyłoby tych wszystkich minusów ;-)). Niemniej jednak baw się dobrze i korzystaj z tego co DXB ma do zaoferowania😉.
        PS. Wszyscy się zachwycają Salt Burger. Nie udało mi się tam dotrzeć, ale może Tobie będzie po drodze.

        • Nie tym razem – wracam. Pojutrze na urlop wyjeżdżam, więc trzeba było wrócić tylko po to, żeby zaraz jechać dalej🙂 Natomiast do Emiratów chętnie się kiedyś jeszcze wybiorę. Mimo wszystko dobrze się tam czułam. Może też dlatego, że mój wyjazd miał dość specyficzny charakter, nie wiem. Ale parne wieczory i mili ludzie zawsze i wszędzie mi pasują🙂 Gdyby jeszcze tylko można było normalnie kupić piwo, nie szlochając przy tym w rękaw nad rachunkiem za nie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s