Consigned to the fiery lake of burning sulfur

Oczywiście, że rzeczywistość nieco kąsa. Bo choć mój nowy kierownik jest czarujący, to jednak ma wyraźną skłonność do wypruwania ludziom żył. Gdy zobaczyłam, na którą godzinę ustawił nam spotkanie – nie żeby przebywał w innej strefie czasowej niż ja – mój entuzjazm zwiądł jak przekłuty balonik. Ludzie to sumienia nie mają.

Na szczęście kolega z Luksemburga nadal przyjeżdża i ma już bardzo konkretny plan wycieczki, o czym mi wczoraj doniósł. Zatrważające. Nie wiem, jak mój grajdołek wytrzyma to jednoosobowe oblężenie, ale jestem dziwnie pewna, że ja sama nie będę się nudzić. Bynajmniej.
Na szczęście autorka w miniony piątek zorganizowała sobie tegorocznego sylwestra i zamierza spędzać go w taki sposób, w jaki najbardziej lubi (przynajmniej jeśli mowa o sposobach niewymagających zdejmowania ubrań). Jest to tym dziwniejsze, że w poprzednich latach zdarzało się, że autorka po południu 31 grudnia nie wiedziała, jak będzie świętować i czy w ogóle, bo nigdy nie przepadała za imprezami na gwizdek. Ale skoro mogę spędzić ten wieczór, robiąc coś, co sprawia mi niewątpliwą przyjemność, to dlaczego nie. Przynajmniej nic wbrew sobie.
Na szczęście Łazarz nadciąga do Europy. To bez dwóch zdań trzeba będzie zobaczyć.

Po stronie nieszczęść zapisuję mojego młodego sąsiada – nie na tyle wszak młodego, by nie zdążył mieć lekcji historii w szkole, ale może zapomniał – który minął mnie w piątek w drzwiach, dumnie prężąc klatę z napisem POLSKA WALCZĄCA z przodu i jakimś idiotycznym hasłem z tyłu, pewnie w założeniu twórcy tego dizajnu patriotycznym.
Nie wiem właściwie, czy bardziej mnie to wkurwia – łagodniejsze słowa nie oddają, państwo wybaczą – czy niepokoi. Mówię tu tak o bezczelnym podkradaniu symboli, jak i o narastających nastrojach, które tylko z tym mi się kojarzą. Przerażają mnie te wszystkie teksty o wrogach ojczyzny. Ciekawam, kogo oni mają na myśli – nie zdziwiłabym się, gdyby takich jak ja również, wszak nie dość, że nie prowadzę się zbyt moralnie, to jeszcze pracuję dla zachodniego kapitalisty, nie mam najmniejszego problemu z wsiadaniem do samolotu z osobami o ciemnej karnacji, moja prababcia była cudzoziemką, jeden z moich dobrych przyjaciół jest gejem i niebawem bierze ślub, ogólnie słabo to wygląda. Tak, drwię, ja tak. Nie zdziwiłabym się szczególnie jednakowoż, gdyby całe to polskowalczące towarzystwo moje powyższe dictum potraktowało zupełnie serio i zaklasyfikowało mnie do pełnoetatowych zdrajców; poczucia humoru to ja u nich nie zauważam. Zauważam za to pogardę, z której na domiar złego towarzystwo jest dumne. To absolutnie nieuzasadnione poczucie wyższości. Wycierania sobie gęby patriotyzmem nie znoszę jak mało czego, zwłaszcza w wykonaniu ludzi, którzy ledwo potrafią sklecić poprawne zdanie w ojczystym języku. I przeraża mnie, że oni czują się coraz pewniej. Bezpieczniej. Wolno im. Czują się świetnie, nazywając innych ludzi, o nie tak śnieżnie białych jak ich własne (nieważne, że nader często przy okazji spuchnięte od nadmiaru piwa za 1,60 puszka) obliczach bydłem. Wreszcie mogą poczuć się od kogoś lepsi.
Ech.
Gdy to pisałam, przypomniała mi się scena z Mahabharaty Brooka, gdy jeden z bohaterów pyta drugiego z przestrachem w głosie:
– Czy to prawda, że ten świat ulegnie zagładzie?
A drugi odpowiada mu spokojnie:
– To już się wydarzyło. I wydarzy się znów. I znów.

5 thoughts on “Consigned to the fiery lake of burning sulfur

  1. Taaak, albowiem jak w cytacie: „Najmniej wartościowym natomiast rodzajem dumy jest duma narodowa. Kto bowiem nią się odznacza, ten zdradza brak cech indywidualnych, z których mógłby być dumny, bo w przeciwnym wypadku nie odwoływałby się do czegoś, co podziela z tyloma milionami ludzi. Kto ma wybitne zalety osobiste, ten raczej dostrzeże braki własnego narodu, ponieważ ma je nieustannie przed oczyma. Każdy jednak żałosny dureń, który nie posiada nic na świecie, z czego mógłby być dumny, chwyta się ostatniej deski ratunku, jaką jest duma z przynależności do danego akurat narodu; odżywa wtedy i z wdzięczności gotów jest bronić πυξ και λαξ [rękami i nogami] wszystkich wad i głupstw, jakie naród ten cechują”.

  2. Mnie też zakodowani załażą za skórę😉 Ja tam mam wujka-geja w Szwecji, a wujek mojego chłopaka ma ciemnoskórą żonę i dzieci. I co z tego? Jestem katoliczką. Toleruję ich wszystkich i w pewnym sensie kocham, choć zbyt dobrze nie mam okazji poznać. Oczywiście mam swoje alergie jak na niesprawiedliwość, hipokryzję, obłudę, okrucieństwo, agresję i inne z takiej rodzinki. Nie mają jednak za wiele wspólnego z orientacją albo kolorem skóry. I czasem ubolewam tylko, że ludzie nie mają w sobie więcej dobrej woli i uczciwości. Byłoby na tym świecie o wiele lepiej…
    Pozdrawiam😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s