Someone said that romance was dead

Byłam w weekend na proszonej kolacji. Wyobraźcie sobie, że nadal czasem bywam zapraszana tu i tam. Siedzimy, objadamy się, pijemy wino, autorka dyskretnie sprawdza, czy przypadkiem ikonka nowej wiadomości nie pojawiła się na ekranie telefonu i oczywiście, że się pojawiła.
– Odezwę się jutro – pisze mi kolega (czas mu jakąś ksywę chyba wymyślić). – Idę na rodzinne barbecue.
A idź sobie.
Czterdzieści minut później.
– Co robisz?
– Myślałam, że jesteś na barbecue?
– Tak, ale mi się nudzi.
Koleżanka odwoziła mnie z tejże proszonej kolacji. I tak jedziemy sobie przez uśpiony Kraków, zatrzymujemy się na światłach, a ona nagle do mnie tymi słowy:
– Powiedz no, coś ty taka uchachana ostatnio?
– Słucham?
– Nie słucham, tylko czemu się tak szczerzysz nieustannie?
– No bo… wszystko się dobrze układa, fajnie jest, wiesz, tak w ogóle…
– Jasne. W ogóle. Wysoki chociaż?
– Spadaj.
Człowiek mówiący w Lëtzebuergesch przylatuje dopiero za dziesięć dni, ale, jak widać, konwersujemy regularnie. Dzięki temu, że w komputerze i telefonie wszyscy mamy kamerki, wiem, jak wygląda jego kwatera główna. Jestem trochę załamana, bo moja (choć całkiem przyjemna, osobiście uważam) to jakaś ponura nora przy tym. Nie zachwycałabym się tak designem, gdyby nie pewien szczegół. Otóż koleś może sobie być wykładowcą, ale jest też bardzo wprawnym stolarzem i mówi, że wszystkie meble w domu zmajstrował sobie sam. Lampy też.
Świetnie się składa, bo akurat jedna mi się zepsuła.
(Koleżanko, zaprosiłaś do domu osobnika, który wolny czas spędza z piłą. Lepiej zawczasu zapisz komuś kosztowności).

No, ale żeby was nie przesłodzić.
Czytałam głośny już tekst Tochmana. Głośny i bardzo przykre, że potrzebny.
Tochmana uwielbiam za całokształt, zwłaszcza za to, że pcha się w tematy, których inni niechętnie dotykają. Za to, że kiedy czytam jego książki, to zwykle rośnie we mnie potrzeba wejścia pod gorący prysznic i szorowania się, ścierania tego brudu. Pozbycia się z głowy tych obrazów.
Tym razem nie poleciał do krajów ogarniętych wojną, nie. Napisał o osobliwej wojence, którą mamy pod nosem. Wojence, w której bronią jest knajacki, obrzydliwy język.
Gdy opublikował screenshoty paskudnych komentarzy pod adresem posłanki, Facebook zablokował mu konto. Zablokował JEGO konto, nie tych nędznych padalców. Którzy oczywiście nerwowo pousuwali wpisy i powygrażali sądem (za co niby? za posłanie dalej swoich własnych, opublikowanych pod nazwiskiem wypowiedzi?). A co jeszcze smutniejsze, pod felietonem gęsto od komentarzy z gatunku „cóż, za ładna to nie jest, więc niech się cieszy, że w ogóle ktoś tak o niej powiedział”.
Poraża mnie to.
Nie potrafię ubrać w słowa tego, jak bardzo boli mnie powszechne przyzwolenie na ciskanie obelgami i bagatelizowanie problemu, bo przecież to tylko słowa. Otóż nie. Nie tylko. Sądzę, że wiele fizycznych obrażeń łatwiej zapomnieć. Ze słów człowiek leczy się długo. Czasami nigdy.
Tym bardziej poraża mnie to, że ci ludzie mają żony. Córki. Ba – są kobietami. Można się zastanawiać, czy chcieliby/chciałyby, żeby ktoś tak mówił o ich najbliższych albo o nich samych.

Nasłuchałam się w życiu trochę obleśnych tekstów – być może w założeniu miały być komplementami, w rozumieniu tych, co je wygłaszali. Znam kobiety, które uważają, że nie ma o co kopii kruszyć, bo przecież to miło, gdy ktoś was nazywa dupą. Gdy ktoś twierdzi, że wyglądacie na takie, co dobrze się pieprzą. Ale nie. To nigdy nie był, nie jest, nie będzie komplement. Nie pochlebia. Sprawia, że człowiek czuje się jak porcja w sklepie mięsnym.
Nie. Nie, po wielokroć nie.
I to prawda. Zaczyna się od słów. Później zawsze następują czyny. Jeśli zlekceważymy to pierwsze, drugie zaraz będzie ante portas.

6 thoughts on “Someone said that romance was dead

  1. Nie znoszę jak ktoś przy mnie klnie… A osobom, które nazywają mnie ‚fajną dupą’ albo ‚spoko laską’ próbuję podbić oko. Jak dotąd zawsze był ktoś kto mnie przytrzymał xD Ale jednego drasnęłam w chrząstkę nosa. Niestety nawet go nie bolało…
    Im częściej używa się ‚brzydkich’ słów, tym szybciej tracą na dobitności i znaczeniu. Zamieniają się w rwący ściek i tylko mi z tego powodu niedobrze.
    Mam nadzieję, że Tobie i ‚stolarzowi’ dalej się tak dobrze będzie układało😉

    • Z przekleństwami samymi w sobie nie mam problemu. Jeden z najbliższych mi ludzi, znakomicie wykształcony zresztą, potrafi całą wciągającą historię opowiedzieć za pomocą samych tylko kurew i chujów – używa ich z wdziękiem Kaliny Jędrusik. I ja to uwielbiam. Mam natomiast problem ze sprowadzaniem kobiet do roli obiektów seksualnych. I z twierdzeniem, że powinny się z tego cieszyć.

      • Ja niestety mam. Nie lubię. To nie tylko słowa podkreślające dobitność wypowiedzi. Świadczą często o ubogości słownictwa. Wyrażają brak szacunku i opiewają w pejoratywne określenia uwłaczające drugiemu człowiekowi w sposób naprawdę prymitywny. Sprowadzanie do obiektu seksualnego kobietę jest jednym z nich. Nie trawię.

        • Zatem zdecydowanie odradzam wchodzenie w środowisko lotnicze dla przykładu🙂 Nie tylko człowiek się nasłucha, ale też sam nasiąka i po paru dniach poziomem zaawansowania w łacinie nie odstaje od reszty… Ech. Wspomnień czar.

  2. A z ciekawości, czy Twoje HQ to bardziej w stylu skandynawskim czy bezpretensjonalnie eklektycznym? Po przeczytaniu tej notki omiotłam krytycznym spojrzeniem swoje lokum i uznałam, że choć wszędzie podoba mi się minimalizm, ja jestem jednak nieuleczalnym zbieraczem… niezliczone rośliny doniczkowe, dziecięce rysunki, dwa meble z tak zwanej wystawki podśmietnikowej, wielki gliniany słoń, trochę staroci po babci, trzy laptopy w różnym stadium rozkładu. Masakra!

    • Kiedyś dawno temu udawało mi się utrzymać minimalizm… w miarę. Teraz kwatera jest zawalona książkami, DVD, tu kwiatuszek, tam świeczuszka, na prawie każdym kawałku ściany coś wisi… Już i tak dobrze, że płyty przestałam kupować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s