I am no bird; and no net ensnares me

Koleżka z kraju, w którego języku nawet świntuszenie brzmi jak groźby karalne wypowiadane przez bardzo wściekłą osobę, że nie wspomnę o romantycznych piosenkach, najwyraźniej zabrał ze sobą moje poczucie humoru, bo od kilkudziesięciu godzin cierpię na syndrom „panie doktorze, wszystko mnie wkurwia”. Ale też świat mi nie pomaga, nieprawdaż. Zastanawiam się, czy nie byłoby rozsądne udanie się na emigrację wewnętrzną, bo gdy czytam wiadomości, to mnie krew zalewa.

Bo ten zakaz burkini na francuskich plażach.
Szczerze powiem, że nie rozumiem koncepcji.
Owszem, domyślam się, iż ostatnimi czasy, w świetle rozmaitych nieciekawych wydarzeń, u części osób ubiór jasno kojarzący się islamem może wywołać pewien dyskomfort – o tym wolałabym nie dyskutować – ale to nadal tylko ubranie. Ubrania nikomu nie robią krzywdy. To nie ubrania pociągają za spust, nie one wciskają pedał gazu, zbliżając się do grupy ludzi, nie one wyciągają zawleczkę. Ludzi z zimną krwią mordują głęboko zaburzone, okrutne świry, a nie dziewczyny siedzące na plaży z zasłoniętymi włosami. Absurdalne, chaotyczne posunięcie. Nie wiem, czemu ma służyć, poza pogłębianiem podziałów. Ten i ów podnosi kwestię uwalniania z opresyjnej kultury, ale serio, uwalnianie przez zakazywanie noszenia takich czy innych ubrań to raczej dyskusyjny pomysł, czyż nie?
No i wyobraźcie sobie, że staje nad wami trzech uzbrojonych chłopa i mówi „zdejmuj to”. Przecież to upokarzające. Czy ktoś z pomysłodawców w ogóle się zastanowił, jak kobieta może się poczuć w takiej sytuacji?

Dalej.
Nasi komentatorzy podczas olimpiady też się nie popisali.
Powiem wam szczerze, że mało co tak mnie drażni, jak przemawianie do kobiet – i o kobietach – tonem dobrotliwie poufałym, tylko nieco jakby protekcjonalnym. Och, taka mała, taka słaba.
Owszem, ja też lubię komplementy, ale umówmy się – są chwile bardziej i mniej stosowne na opiewanie czyjejś urody. Taki pan komentator zapewne nie jest znajomym sportsmenki, której kształty opiewa z takim zaangażowaniem, jakby to one miały jej pomóc zdobyć medal (ale przy mówieniu o facetach już potrafi trzymać się twardych faktów), więc ani nie wiadomo, czemu uważa za właściwe zdrabnianie jej imienia, ani nie wiadomo, czemu uważa, że jest okej opowiadać, jaka to ona ładna.
Czytałam komentarze pod fejsbukowym postem Tygodnika Powszechnego. I oczywiście: drogie panie, wyjmijcie kijki z sempiterny. Przecież my tak o was mówimy, bo was uwielbiamy. Czy już nie ma większych problemów. Jeśli której to przeszkadza, to pewnie sama jest brzydka.
Nie mam kijka nigdzie. Ale co ciekawe, życiowe doświadczenia podpowiadają mi, że mężczyźni, którzy tak otwarcie deklarują uwielbienie dla kobiet kwiecistymi słowy, zwykle kończą na deklaracjach, a w bezpośrednim kontakcie okazują się obleśnymi arogantami. A ci, co takiej pobłażliwie przesłodzonej retoryki wobec kobiet z lubością używają, zwykle są niesłychanie drażliwi na własnym punkcie i gdy zaczyna mówić się do nich językiem, którym sami się posługują – spinają się, obrażają i och, po co ta poufałość.
No właśnie, stary.

A później jeszcze cała ta historia z Teatrem Polskim we Wrocławiu. I jego nowym dyrektorem.
Cóż za żal.
Groteska.
Dla mnie cały ten wybór jest paskudnym, ostentacyjnie politycznym posunięciem. Bardzo złym. Bo ażeby wybrać kandydata niewątpliwie najsłabszego, który podczas poprzedniej przygody z zarządzaniem skończył w sądzie, i który ostatnimi czasy bryluje naprzemiennie w farsach i telenowelach, żeby uznać, że to właściwy człowiek do kierowania jednym z najważniejszych teatrów w kraju (i znanym poza nim), to doprawdy. I niestety intencje decydentów są w tym przypadku tak jasne, że aż boli. Sztuka i polityka od zawsze się mieszają oczywiście, niemniej to, co u nas dzieje się ostatnio, troszkę mną trzepie. Uważam bowiem, że towarzystwo na stołkach nie ma prawa mieszać się w kulturę aż tak. Tak naprawdę bowiem każdym teatrem świata zarządza jeden, choć zbiorowy szef.
Widz.
Nie towarzystwo na stołkach, bo ono zazwyczaj nawet w teatrach nie bywa, przecież tam degrengolada, nagość i zgnilizna moralna. Widz, który wydaje własne, często niemałe pieniądze na bilety. Widzowi nie można mówić, czego nie może oglądać. Nie można mu razem ze spektaklem wmuszać ideologii. A nade wszystko obrażać jego inteligencji.

Uch.
Tom sobie ulżyła.
Na zakończenie drobne ogłoszenie parafialne. Moi szanowni, na kilka dni może zapaść tu cisza. Ponieważ może was to wprawi w nieopisane zdumienie, ale autorka wyjeżdża w świat najpierw troszeczkę bliższy, a potem troszeczkę dalszy – powiedzmy, że są tam dwie wieże. Tym samym w przyszłym tygodniu pęknie jej 30. lot tego roku. Jak również 50 tysięcy kilometrów (52 nawet) – innymi słowy, od stycznia nie tylko okrążyłam Ziemię w najszerszym punkcie, ale nawet wyleciałam w stratosferę! Niezgorzej. I to nie koniec, obawiam się.
Jeśli tylko zastanie mnie gdzieś Internet, postaram się powiedzieć parę słów do mikrofonu, wrzucić rozmazane zdjęcie czy coś. Jak to ja. Z turystycznym pozdrowieniem, czuwaj.

6 thoughts on “I am no bird; and no net ensnares me

  1. posunięcie Francji w sprawie muzułmanek jest okropne i głupie. Wkurza mnie że tak wielu osobom ciężko jest zrozumieć że europejskie standardy traktowania kobiet nie wszystkim pasują. Oczywiście są kobiety zmuszane do takiego a nie innego stroju ale dla większości jest to naturalny sposób ubierania. Kiedy pojawiło się zdjęcie z Rio zestawiające siatkarkę z Niemiec i Egiptu czytałam komentarze o tym jak to Egipcjanka jest głupia i ograniczana przez swoją kulturę. A przecież obie bohaterki zdjęcia są ofiarami swoich kultur. Jednej nie wypada się rozebrać, a drugiej ubrać. I stroje obu są podyktowane zdaniem mężczyzn. Tu nie ma wolności.

  2. Kuala Lumpur? Dobrze załapałam aluzję? Ach, Malezja to chyba jedyny kraj azjatycki, który tak mnie do siebie ciągnie!
    Hm, słysząc takie wieści, cieszę się, że żyję w swojej zamkniętej bajce i nie czytam wiadomości. Czasem coś mi się napatoczy, w tramwaju na pasku ekranu. Już dawno przestałam rozumieć, co dzieje się na tym świecie i… tak po prostu, chyba nie chcę brać w tym udziału.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s