France

Nie wierzę, że jeszcze tylko parę godzin nerwów zostało.
Wczoraj mnie w biurze zamknęli, proszę ja was, bo wychodziłam po dwudziestej i jakieś było moje zdziwienie, gdy odbiłam się od drzwi. Dziś oczywiście zmora od poranka po mnie jeździła jak po łysej kobyle. Zatelefonowałam wreszcie do mojego menago, żeby się wyżalić, a ten mi na to:
– Wiem, też to z nią przerabiałem. Ale musiała naprawdę wytrącić cię z równowagi, że tak się zdenerwowałaś. Przecież ty jesteś taka opanowana.
Ja. Opanowana. Ależ szefie, co szef.
Owszem, staram się wyglądać na opanowaną, co całkiem często kosztuje mnie bardzo dużo. Ja nie z tych, co publicznie płaczą, rzucają przedmiotami, robią awantury. A pewnie byłoby zdrowiej, bo całkiem łatwo wpędzić mnie w stres, z którego potem z trudem się wypędzam. I odchorowuję. Nie należę, nad czym ubolewam, do ludzi, którzy mają wywalone.
Ale, ale. Już za chwilkę będzie dobrze. Prawie spakowana. Jakoś mi się walizka skurczyła i będę pewnie jutro na lotnisku nadrabiać miną. Dziwne, bo z wyjątkiem paru rarytasów prawie nic tu nie kupiłam – sukienka nabyta podczas weekendowej wizyty w Germanii ma rozmiary właściwie bliższe majtkom (to nie ja wybierałam), więc nie bardzo rozumiem, w czym problem. Te walizki zawsze jakieś mniejsze, gdy się wraca.
Jutro wieczorem dom. W sobotę będę spać do kiedy się da – na ogół wstaję dość wcześnie, niemniej umówmy się, wolno mi i dla regeneracji powinnam. Święta z praszczurami, nadrabianie towarzyskich zaległości. Później udaję się na urlop i wracam do Londynu (proszę zwrócić uwagę na słowo „wracam” – nigdy bym nie napisała, że wracam do Paryża). Pooglądam sobie atrakcyjnych mężczyzn z daleka. A potem będzie już styczeń i przyleci moja wyczekiwana przesyłka, i będę znowu uprawiała nieskrępowaną egzaltację przez kilka dni.
No i bardzo dobrze.
Zawsze powtarzam – najważniejsze to mieć na co czekać.

Reklamy

6 thoughts on “France

  1. mam nadzieje, ze zdazylas na samolot przy tych oblednych korkach sprowokowanych przez strajkujacych uberowcow 😉
    No i ze zachowalas chociaz jedno mile wspomnienie. Z Francja jest bowiem troche tak jak w dialogu z „Kiedy Harry poznal Sally” :
    [Doris do Harry’ego :
    „- Nie uznajesz żadnych wartości, całe twoje życie to nihilizm, cynizm, sarkazm i orgazm.
    Harry do Doris:
    – We Francji mógłbym zrobić z tego hasło wyborcze i wygrać.”]

    Bonnes fêtes !

    • Pociągiem przyjechałam – oczywiście o tym, że dziś tu jest darmowy transport ze względu na smog, dowiedziałam się już po tym, jak kupiłam bilet 🙂 No i targałam moje toboły po schodach na Gare du Nord, bo nie działała ani winda, ani ruchome schody. Złamałam paznokieć, ale już mniejsza o to 🙂
      Parę miłych wspomnień się znajdzie, bez dwóch zdań, ale ogólnie odjeżdżam z pewną ulgą.

  2. Paryz jest ohydny. Zawsze mnie fascynowalo podejscie francuzow, którzy go autentycznie kochaja. Cos w stylu chorego sebtymentu do miejsca pochodzenia. Nigdy nie mialam tego problemu! 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s