The rain in Spain falls mostly on the plain 

Uszanowanie. 

Doleciałam bez przygód, moja walizka zdążyła się przesiąść, udało mi się podczas przerwy w podróży kupić bilet na Hamleta (nerwy były, bo system się wywalił), Pireneje w dole prezentowały się wyjątkowo fotogenicznie, a później krajobraz w dole nabrał ładnych kolorków. 


Tym samym dotarłam do kolejnego z moich tymczasowych domów w nastroju bardzo dobrym. 
Po 48 godzinach w pięknym mieście Madryt z przyjemnością zawiadamiam, że jestem zachwycona – i ze smutkiem, że czuję, jak tyję. Oni tu są absolutnie niepoważni, jeśli chodzi o rozmiar porcji, a że jedzenie jest wszędzie… Cóż. Wczoraj zamówiłam sobie sałatkę na przystawkę i nie mogłam jej skończyć. Mój kolega ze smutkiem poddał się po zjedzeniu połowy własnego obiadu. Jutro idziemy na służbowy obiad – tutejsza szefowa postanowiła, że każdego tygodnia będziemy jeść w innej dzielnicy, to przy okazji miasto poznamy – i mdli mnie na samą myśl. Napisałam do pana i władcy, że wrócę gruba, to się ucieszył, że będzie więcej do… nieważne, to zboczuch stary przecież. Swoją drogą, w knajpie obok biura pracuje chłopak tak niepokojąco do niego podobny, że mam nadzieję, iż nie zestresowałam go moim psychopatycznym gapieniem się wczoraj. W każdym razie to kolejne z moich ważkich spostrzeżeń – mężczyźni tutaj są raczej urodziwi, a co ważniejsze, uśmiechnięci. No, ale czemu mieliby się nie uśmiechać – słońce im świeci, wino mają tanie, tapas na każdym winklu… Można to jakoś znieść. 

Reklamy

2 thoughts on “The rain in Spain falls mostly on the plain 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s