Ms Holly Golightly, travelling

Ojciec odwiózł mnie dziś do Krakatau, żebym rano ze spokojem mogła udać się w drogę. Przez całe popołudnie udawałam wyluzowaną i zadowoloną z życia, ale prawda taka, że już od paru godzin żołądek mi się wywraca, jedzenie uważam za zbędną czynność i myślę tylko o tym, jak sobie poradzę. Madrytu się nie boję, na niego to się cieszę jak przed randką, ale gdy za kilka tygodni wrócę zeń wieczorem, następnego dnia około południa wyruszę na urlop, po powrocie z którego – o ile nic się nie zmieni – właściwie od razu (bo po dwóch nocach w ojczyźnie) polecę dalej na kolejny miesiąc. Świetnie. Dodać trzeba, ze z początkiem roku, nieświadoma tego, jak to wszystko będzie wyglądało, zaplanowałam sobie parę teatralnych weekendów i cholera, trzeba będzie jakoś je w to Grand Tour powciskać. Toteż dla przykładu, miast przyszły weekend spędzać na podziwianiu Guerniki (ale już widziałam), bladym świtem będę ponownie telepać się w kierunku Aeropuerto Madrid-Barajas. W niedzielę rano wrócę i zapewne padnę bez życia na hotelowe łóżko, w poniedziałek zamierzam grzecznie siedzieć w biurze. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że ten sam program zostanie powtórzony tydzień później. Szaleństwo i masakra piłą mechaniczną.
Mniejsza.
Wróćmy do ojca.
Ojciec po dzisiejszej wizycie nie ma najlepszego zdania o mojej inteligencji. Śmiem podejrzewać, że nigdy nie miał, ale teraz to już chyba całkiem się załamał.
– Wiesz co, ojciec, to moje nowe żelazko, to ono chyba jest zepsute. Albo przedłużacz, nie wiem.
– A co się dzieje?
– No nie działa.
– Jak to nie działa?
– No popatrz, wkładam wtyczkę do kontaktu, a żelazko nic.
– A włączyłaś je?
– … Hmmm?
– Tu jest taki guzik „POWER”.
– Och.
Kwadrans później.
– Ta samowłączająca się lampka też mi nie działa. Nie zapala się. Ale może żarówka się przepaliła…
– W ogóle nie działa?
– No, programator robi „pstryk”, ale lampka się nie zapala.
– OCZYWIŚCIE, ŻE SIĘ NIE ZAPALA! NIE JEST PODŁĄCZONA DO PRĄDU!!
– Och.

Lubię myśleć, że zostałam stworzona do wyższych celów, ale czasami podejrzewam, że ze mnie to naprawdę rasowy nieogar jest. Tępa dzida, która jakoś się prześlizguje przez życie, bo ma szczęście. Mogę być dobra w swojej robocie, świetna w życiu towarzyskim i kulturalnym, ale z taką zwykłą rzeczywistością, bądźmy szczerzy, nie radzę sobie zupełnie. Ojciec twierdzi, że odziedziczyłam duszę artysty-lekkoducha po jego mamie, której niestety nigdy nie poznałam. Moja babcia Karolina latała samolotem, a w szkole, w której uczyła po wojnie, założyła kółko teatralne. Zmarła na długo przed tym, nim przyszłam na świat. Szkoda, bo mam wrażenie, że miałybyśmy sobie bardzo dużo do powiedzenia – ale może w pewien pokrętny sposób kontynuuję rodzinną tradycję i może dlatego tata nigdy nie złości się na moje nieprzystosowanie do codzienności przy jednoczesnym umiłowaniu spraw niecodziennych.
Tak czy inaczej.
Lampka działa. Żelazko działa. Walizka się domyka i żywię pobożną nadzieję, że zdąży jutro przesiąść się w Warszawie, jako i ja. Zapakowałam wszystkie małe czarne, szwajcarski scyzoryk (matka zasugerowała, żeby zabrać… widzicie, jaka ta moja rodzina? a mam bardzo ładny Victorinox, różowy), parę krótkich spodenek na wszelki wypadek, nie mogę znaleźć eyelinera, ale trudno, najwyżej będę prezentować naturalną słowiańską pyzatą urodę bez podkreślonych zmysłowo oczu.
Najważniejsze, żeby dotrzeć na miejsce. Potem najwyżej będziemy improwizować. I chyba trzeba opatrzności zaufać od czasu do czasu – skoro ona nas wmiksowuje w takie wariackie plany, to znaczy, że wie, jak to wszystko pochytać. Jak mawiał mój nieoceniony instruktor paralotniarstwa: nie przeszkadzać, nie psuć bardziej, samo poleci.

Reklamy

3 thoughts on “Ms Holly Golightly, travelling

    • Nerwowy słowotok! Eyelinera nadal nie znalazłam, a zawsze leżał na wierzchu… Muszę sobie rumianku zaparzyć. Albo golnąć sobie lampkę maminego wina i pójść spać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s