E pur si muove

Jak być może zauważyli ci, co mają nieszczęście podglądać mnie na twarzoksiążce, na urlop, który spędzam we Włoszech, udałam się przez Londyn, ponieważ to logiczne. Tylko na jedną noc, albowiem dawno temu kupiłam bilety na dwa spektakle, nie mając pojęcia, jak moja tegoroczna wiosna będzie wyglądała. No to poleciałam.
Znajoma drwiła, że służby graniczne witają mnie tam zapewne słowami: „znowu ty?…”.
Jeszcze nie, ale to może nastąpić, zwłaszcza biorąc pod uwagę koniec roku, bo wtedy będę warować pod teatrem z żołądkiem w gardle i pustką w głowie.

W sobotę po południu udałam się do Barbican Centre, czyli tego okropnie brzydkiego molocha wyrastającego nieopodal City. Nie znoszę Barbican Centre, zawsze się tam gubię. Poza tym sala teatralna jest ogromna, naprawdę ogromna, i scena również. Ja z tych ceniących intymność i troszeczkę kiepsko mi się ogląda przedstawienia wystawiane w takich potężnych przestrzeniach, bo niekiedy miejsce przytłacza i rozprasza. I tak, obawiam się, było w tym przypadku.
Balon oczekiwań miałam napompowany niesłychanie – wiadomo, piękny Jude Law, Ivo van Hove – ale potem pojawiły się recenzje, które były… takie sobie, delikatnie mówiąc. Parę było fatalnych. Ups. No dobrze, zobaczmy to na własne oczy, krytycy też się mylą czasami.
Niestety w tym przypadku mieli rację.
To Opętanie grzeszy nijakością. Jude jest oczywiście olśniewająco przystojny, na scenie pojawia się prawdziwy warczący silnik, ale spektakl jest kompletnie niezapamiętywalny. Wychodzicie i po dwóch godzinach nie pamiętacie, że to oglądaliście. Szkoda trochę, bo potencjał duży. Niemniej to kolejny dowód na to, że można mieć wspaniałego aktora, świetnego reżysera, dobrą historię, ale ten magiczny miks nie działa. Zatem gdybym tego nie obejrzała, moje życie nie byłoby uboższe. Tak czy inaczej, są tacy, którym się podobało, jedna pani nawet zdecydowała się na owację na stojąco, choć podejrzewam, że tutaj zaważył czynnik pt. Jude, a nie jakość przedstawienia.
W kolejce do protagonisty się nie ustawiłam. Śpieszyłam się. Zamiast jednakże pobiec prosto na drugi brzeg, do Young Vic, zrobiłam sobie krótki przystanek w katedrze świętego Pawła, gdzie akurat Evensong się zaczynało. Polecam, gdybyście mieli okazję, wszak nawet dla osób słabej wiary to bywa interesujące doświadczenie – chór ze swoimi anielskimi głosami, miejsce tyleż imponujące, co dziwnie uspokajające zarazem. Warto.
Wyciszenie moje jednakże zbyt długo nie trwało, ponieważ Young Vic zafundował mi nieco mocnych wrażeń. Chciałam zobaczyć Życie Galileusza nawet bardziej niż Opętanie, kierowana jakimś osobliwym przeczuciem, i nie pomyliłam się. Mimo że Brechta nie kocham jakoś bardzo. 
Po pierwsze, zmieniono wnętrze w planetarium. Sufit to okrągły ekran, na którym wyświetlane są projekcje ciał astralnych. Jakbyście podróżowali przez kosmos. Po drugie, muzyka jest fenomenalna (skomponowana przez połowę The Chemical Brothers), a momentami tak głośna, że czujecie drgania w brzuszku. Po trzecie, tytułowy bohater grany jest z takim powerem i charyzmą, że trudno oderwać oczy. Po czwarte wreszcie, to rzecz niebywale intensywna i angażująca. Wspaniały spektakl, trzy godziny jak z bicza. Autorka była pod wrażeniem i cieszyła się bardzo, że intuicja jej nie zawiodła.

A następnego ranka karnie powróciła do ojczyzny na dwie krótkie noce i zaraz udaje się nazad na lotnisko. Nuda, panie.

Reklamy

2 thoughts on “E pur si muove

    • Ja dużo potrafię, jeśli idzie o przemieszczanie się, zwłaszcza gdy na czymś mi zależy. Ale w tym przypadku trochę nie miałam wyboru, bo prywatne podróże tej wiosny zazębiły mi się ze służbowymi i musiałam to jakoś „pochytać”.
      W tym roku będzie chyba więcej takich sprintów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s