Love comforeth like sunshine

Odpoczywam. W sensie pasożytuję na rodzinie będącej przypadkiem w posiadaniu dmuchanego ogrodowego jacuzzi, które w obecnych warunkach atmosferycznych jest niczym zbawienie (nie żeby te temperatury były dla mnie jakąś nowością po urokach minionej wiosny). Kręgosłup zadowolony, ja stosownie zbrązowiała. Czytam bardzo grubą i bardzo ciekawą książkę, która prawie mi do tego dmuchanego ogrodowego jacuzzi wpadła. Ogromnie polecam lekturę – zanim kto przewróci oczami, że czytanie na leżaku o XIX-wiecznym teatrze to chyba trochę przegięcie, zapewniam, że to naprawdę wciągająca rzecz o tym, jak to wszystko wyglądało od zaplecza. Acz nadal moją ulubioną książką o historii miejsca bardzo nienormalnego pozostaje cudowny Shakespeare & Co. profesora Wellsa, zwłaszcza wątek o tym, jak to drzewiej zamożne panie widzki po spektaklu zamawiały sobie wybranego aktora do alkowy.
Skoro o tym mowa, o teatrze znaczy – słyszeli już zapewne, że bożyszcze kobiet i mężczyzn Hiddleston będzie robił za Hamleta we wrześniu w Londynie. Tylko przez trzy tygodnie i dla bardzo małej widowni, zatem loterię uruchomiono. Nęci mnie to umiarkowanie i nieszczególnie pasuje mi wrzesień (dziwna sprawa, ale mnie nie zapytali), niemniej mimo wszystko zapisałam się, a nuż. Cumberhamleta wszak wygrałam, acz com się namęczyła na tym spektaklu, to moje.

Dzięki możliwościom nasłoneczniania się przynajmniej trochę mniej tęsknię i nie wysyłam co godzina esemesów z pytaniem, czy już wraca. Gwoli ścisłości, i tak nigdy tego nie robię. Faktem jest jednakowoż, że tęsknię. W księżyc patrzę i w ogóle. On tak ładnie pachnie, on tak ładnie zmienia kanały w telewizorze, on tak ładnie dżinsy rozrzuca w miejscach, w których można się w nie po ciemku zaplątać i wywalić na pysk. Mam takie rzuty zakochu od czasu do czasu – jakby na co dzień było mało – i chyba właśnie mam jeden. Czytałam kiedyś pełen długich słów artykuł, z którego wynikało, że to niezbyt zdrowo, ale Bogiem a prawdą w nosie to mam. To przyjemne. No i to działa. Zwłaszcza że lato, a lato pod względem miłosnym od zawsze bardzo dobrze mi się kojarzy. Od lipca, gdy – lat temu ojojoj – siedzieliśmy sobie na podłodze mojego balkonu (dlatego na podłodze, że nie byłoby dobrze, gdyby ktoś nas zobaczył, już dość symbolicznie ubranych podówczas) i oglądaliśmy spadające gwiazdy, sącząc Gruener Veltliner, i kto musiał iść następnego dnia do pracy? Ale otóż ma się rozumieć, że ja. To stały motyw. Pamiętam jak dziś. Akurat dzień wcześniej wróciłam z urlopu wypoczęta, i gamoń i łobuz całą moją wypoczętość skutecznie zlikwidował, do tego stopnia, że gdy dotarłam do biura, usłyszałam od troskliwego kolegi: „Ty na wakacjach byłaś? A jakaś zmęczona wyglądasz”.
Letnie randki w morderczo wczesnych godzinach porannych również są klasyką gatunku i zawsze niecierpliwie ich wyglądam. Nic, zaprawdę powiadam, nic lepszego nie może się zdarzyć, niż gdy łapiecie byle ciuch, żeby tylko wciągnąć na tyłek, włosy mokre, twarz nieskażona makijażem (myśleniem też, bo kto o takiej porze sprawnie funkcjonuje?), a po dotarciu na miejsce już chcecie usiąść spokojnie na kanapie i złożyć głowę na jedynie słusznym ramieniu, gdy ktoś mówi:
– Poczekaj, wstań jeszcze na chwileczkę.
– Ale po co?…
– Chcę popatrzeć, jaka jesteś ładna.

Zawsze miał dobrą gadkę.

Reklamy

3 thoughts on “Love comforeth like sunshine

    • Ja go widziałam jako jego na żywo. Głupi ma zawsze szczęście.
      Ale przyznaję, nie należę do zagorzałych wielbicielek. Rozumiem, że jest czarujący i tak dalej, niemniej nie do końca rozumiem jego fenomen.

      • Ja swego czasu w 2004 widziałam na żywo Julie Stiles i Arona Eckhart w Oleandrze, zachwyt pełen.
        Co do Hiddlestone’a lubie go, nie aż tak szalenie na szczęście

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s